Google+ Pomysłowe Pieczenie

sobota, 5 sierpnia 2017

Ogórkowy tabbouleh z labne i grillowaną brioszką

letnia przekąska



Witajcie kochani! Brak czasu spowodowany natłokiem pracy sprawia, że coraz częściej zaniedbuję bloga, za co bardzo Was przepraszam. Nie chcę narzekać bo właśnie o to chodzi by w całym tym fotograficznym biznesie był zawsze ruch, a klientów coraz więcej. Cieszę się, że mogę spełniać się zawodowo i to dla mnie jest teraz najważniejsze. Blog jest odskocznią od pracy i choć też wymaga nakładów to jednak nie jestem ograniczona terminami i stresem związanym z wykonaniem zlecenia. Pewnie zauważyliście, że coraz częściej pojawiają się wpisy, które powstają przy współpracy z różnymi marakami. Jak na przykład ostatni wpis:-), a przy okazji wspomnianego wpisu, wciąż trwa promocja na fajne roślinne kosmetyki KLIK :-)
Dzisiaj dla równowagi mam dla Was przepis niesponsorowany:-), na przepyszną letnią przekąskę. Sałatka o wdzięcznej nazwie tabbouleh. Danie kuchni arabskiej, wegetariańskie z ziołami, kaszą bulgur lub kuskus, z dodatkiem jogurtu. Zapraszam!



Składniki

500 g jogurtu greckiego

2 szklanki świeżej kolendry, posiekanej

1 ząbek czosnku, zgnieciony

1 łyżeczka soli morskiej

200 g drobnoziarnistej kaszy bulgur

300 ml wrzącej wody

3 małe świeże ogórki, drobno pokrojone

4 zielone cebulki, cienko pokrojone

1 szklanka świeżej mięty

2 małe sałaty rzymskie

60 ml oliwy

2 łyżki białego octu winnego

500g brioszki





Zaczynamy od przygotowania labne. ⅓ jogurtu, kolendrę, czosnek i sól umieszczamy w misie miksera i miksujemy aż wszystkie składniki dobrze się połączą, dodajemy pozostały jogurt i mieszamy. Całość wykładamy na gazę, którą zawiązujemy i zawieszamy nad miską. Wstawiamy do lodówki na 24 h i co jakiś czas odciskamy z nadmiaru wody.


Do dużej miski wsypujemy kaszę i zalewamy ją wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na 20 minut, aż zmięknie.
Do kaszy dodajemy ogórki, cebulkę, miętę i sałatę. Całość zalewamy oliwą wymieszaną z octem i delikatnie mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.
Brioszkę kroimy w kromki i lekko tostujemy.

Serwujemy tabbouleh z labne i brioszką.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Makaroniki z kremem różanym i prażonym siemieniem lnianym

krucha słodycz 


Od kilku tygodni trwa akcja #greeninspiracje organizowana przez markę tołpa, do której nie mogłam się nie dołączyć. Gdy zostałam do niej zaproszona, nawet się nie zastanawiałam i choć mój blog jest blogiem kulinarnym to jestem otwarta na akcje, które są zgodne z moim stylem i sposobem życia.
Marka tołpa tworzy kosmetyki zgodne z moją filozofią a mianowicie im bliżej natury tym lepiej dlatego od kilku lat jestem ich użytkowniczką, a krem pod oczy jest moim niezbędnikiem:-)
Dlaczego te kosmetyki są tak wyjątkowe, że autorka bloga kulinarnego chce o nich pisać? Odpowiedź jest prosta, bo to kosmetyki polskie, bo nie testuje się ich na zwierzętach, bo w składzie nie mają całej listy szkodliwych dla nas substancji jak parabeny czy emulgatory, bo są zaprojektowane dla współczesnych kobiet w trosce o ich wygląd i pielęgnację. Ich dodatkową zaletą jest to, że do produkcji użyte są rośliny, które połączono w taki sposób aby wzajemnie się uzupełniały i wzmacniały swoje działanie. Zarówno w kosmetologii jak i w kuchni, rośliny stanowią bardzo ważną rolę i dziś, dzięki greeninspiracji, na moim blogu, te dwie dziedziny łączą się tworząc coś wyjątkowego:-)
W ramach akcji testowałam produkty z linii roślinnych kosmetyków green, mój zestaw zawiera aktywne składniki roślinne, którymi są róża stulistna i len. 



Kosmetyki te przeznaczone są dla skóry wrażliwej i naczynkowej czyli dokładnie takiej jaką ja posiadam. Mam tak delikatną skórę twarzy, że od zawsze miałam problem z dobraniem prawidłowej pielęgnacji, dlatego testowanie roślinnych kosmetyków tołpa:®green dało mi nadzieję na znalezienie tej idealnej linii. 
Nie zawiodłam się, mój zestaw green oils naczynka, w skład którego wchodzi żel micelarny do mycia twarzy i oczu, łagodny płyn micelarny-tonik oraz wzmacniający krem na naczynka KLIK , okazały się idealne dla mojej twarzy, która bardzo je polubiła. Dlatego z przyjemnością mogę polecić te kosmetyki każdej kobiecie. Zwłaszcza, że teraz na tolpa.pl możecie kupić ten ( i inne ) zestawy z jednym produktem w prezencie. A inne kosmetyki z 20% rabatem - wystarczy, że wpiszecie podczas zakupów kod: pieczenie0717, który jest ważny do 20 sierpnia ( kod nie łączy się z zestawami i innymi promocjami) :-)

Tyle o kosmetykach a teraz czas na część kulinarną. Jak już wspomniałam w moim zestawie aktywne składniki roślinne to róża i len. Róża, królowa kwiatów, piękna i delikatna. Len, skromny i prosty. Tak powstały kruche różowe makaroniki z kremem różanym i prażonym, złotym siemieniem lnianym. Piękno, kruchość i prostota w jednym. Zapraszam na przepis:-)



Składniki na makaroniki:

110 g cukru pudru

50 g mielonych migdałów (bez skórki)

10 gram suszonych płatków róży, zmielonych na puder

60 g białek

40 g drobnego cukru do wypieków

szczypta kamienia winnego ( można pominąć, ale kamień pomaga w lepszym ubiciu białek oraz sprawia, że piana się dobrze trzymała )
różowy barwnik spożywczy


Blachę wykładamy papierem do pieczenie. Na papierze odrysowujemy 30 kółek o średnicy 2 cm (można użyć nakrętki od plastikowej butelki ).
Białka przed ubiciem muszą odstać 3 dni w odkrytej misce w temperaturze pokojowej.
Białka lekko miksujemy aby powstała luźna piana, dodajemy kamień winny i ubijamy na sztywną pianę, pod koniec dodajemy cukier i ubijamy aż do uzyskania gładkiej i lśniącej piany (tak jak na bezy ). Migdały i cukier puder miksujemy razem w malakserze lub młynku do kawy, dodajemy puder różany i całość przesiewamy. Suche składniki delikatnie wsypujemy do piany białkowej. Najlepiej zrobić to w trzech turach. Przy pomocy łopatki z gumową końcówką, staramy się delikatnie wmieszać suche składniki w pianę. Mieszamy od góry, zagarniając suche składniki do środka starając się mieszać w jednym kierunku. Robimy to w miarę wolno i delikatnie, aż całość połączy się w płynną masę. Przy trzeciej turze mieszania, dodajemy kilka kropel barwnika spożywczego. Po zakończeniu mieszania, kiedy nabierzemy masę na łopatkę i lekko ją przechylimy, masa powinna spłynąć tworząc tzw. wstążkę. Jeśli tak się dzieje masa jest gotowa do przełożenia do rękawa cukierniczego. Jeśli jest zbyt gęsta mieszamy dalej aż uzyskamy efekt wstążki. Masę przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy na przygotowaną
wcześniej blachę z papierem do pieczenia. Następnie odkładamy na  60 minut, makaroniki muszą dobrze wyschnąć, by nie pękały podczas pieczenia.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160°C. Wstawić makaroniki i  pieczemy przez 10 minut. Ściągamy z papieru dopiero jak całkowicie ostygną. Przekładamy masą różaną.


Składniki na nadzienie

50 g białej czekolady

150 g serka mascarpone

2 łyżki konfitury z róży KLIK

2 łyżeczki soku z cytryny

2 łyżki prażonego siemienia lnianego

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, jeszcze ciepłą mieszamy z serkiem mascarpone, dodajemy konfiturę i sok z cytryny, dokładnie mieszamy. Nadziewamy makaroniki, wykładając jedną łyżeczkę masy na jeden makaronik, który przykrywamy drugim makaronikiem. Wierzch każdego złożonego ciasteczka delikatnie smarujemy np. syropem cukrowym lub miodem a następnie posypujemy prażonym siemieniem lnianym.





Wpis powstał przy współpracy z marką tołpa.



środa, 12 lipca 2017

Wegański koktajl malinowy

pyszny i pożywny



Witajcie kochani w ten piękny dzień. Słońce u mnie świeci od samego rana, ogród pięknie kwitnie i choć totalnie go zaniedbałam, to żyje swoim życie:-). Za tydzień zawożę swoją córkę do moich rodziców i będziemy bez niej ponad 4 tygodnie. Jeszcze nie wiem jak to przeżyjemy, ale oboje z mężem mamy nawał pracy a dziecko musi mieć wakacje, więc to była jedyna opcja. Choć córka odlicza dni do wyjazdu to mi trochę smutno na duszy i ja już odliczam dni do jej powrotu. 
Na pocieszenie mam dzisiaj dla Was i dla siebie pyszny i pożywny koktajl malinowy. Jest właśnie szczyt sezonu na te owoce więc praktycznie każdego dnia dodaję je do śniadań i przekąsek. Jak to koktajl, przepis nie jest skomplikowany, wystarczy zmiksować kilka składników i pyszny napój gotowy:-). Zapraszam


Składniki

400 g świeżych malin

200 ml mleka kokosowego

2 łyżki płatków owsianych

1 łyżeczka suszonych lub świeżych płatków róży

1 łyżka syropu klonowego

Wszystkie składniki umieszczamy w wysokim naczyniu i całość dokładnie miksujemy*. Koktajl powinien być gładki i aksamitny. 






*Do zmiksowania malin użyłam blendera Braun MQ9087 KLIK który idealnie i szybko wszystko zmiksował.




Wpis powstał we współpracy z firmą Braun